W Milanówku w okresie wakacyjnym nastąpił wysyp firm, które zostawiały w naszych furtkach plastikowe worki, prosząc o wrzucanie do nich odzieży i niepotrzebnych rzeczy. Wszystkie firmy reklamują się jako charytatywne, wszystkie pomagają między innymi powodzianom, potrzebującym rodzinom, domom dziecka, ofiarom przemocy w rodzinie… Chętnie wystawiamy przed furtką wypełnione plastikowe torby, wierząc, że rzeczy trafią do właściwego adresata.
Na plastikowym worku jednej z firm obok listy rzeczy, które można do niego wrzucać, znalazły się perfumy. Tak, perfumy. Zachęciło mnie to do pospacerowania po stronach internetowych firm i fundacji zajmujących się zbiórka używanych rzeczy. Po tym interesującym spacerze sądzę, że większość wystawianych przez nas przedmiotów zasila lumpeksy. Dobrze jest wiedzieć, komu się pomaga.Tylko co z tymi perfumami?
Oczekiwana przez wielu wyborców zmiana ”układu sił” w Radzie Miasta, która nastąpiła po wyborach okazuje się być fikcją. Wybory przyniosły zmiany osobowe, ale tak naprawdę nic się nie zmieniło, wręcz odwrotnie. Osoby, które miały czytelny wizerunek przed wyborami zatraciły go zaraz po. Ostatnich kilka posiedzeń branżowych komisji pokazało, że punkt widzenia zmienił się diametralnie wraz z punktem siedzenia.
Na wrześniowej Komisji Praworządności omawiana była uchwała o przystąpieniu do zmiany fragmentu Studium zagospodarowania gminy. Studium stanowi dokument opracowany przez specjalistów z różnych dziedzin, na podstawie szerokich analiz i badań jeszcze w czasach, gdy burmistrzem był Krzysztof Markowski a w Radzie Miasta były osoby z merytoryczną wiedzą.
Na początku roku ważnym tematem na sesjach Rady były podtopienia i niewydolny, zniszczony system urządzeń melioracyjnych. W budżecie miasta wygospodarowano ok. 160 tys. złotych narozpoczęcie prac mających przynieść w ostateczności kompleksowe rozwiązanie „mokrych spraw naszej gminy”.Odnaleziono starą mapę z pierwotnym planem wszystkich kanałów, zbiorników e.t.c. na obszarze gminy. W marcu miała rozpocząć się inwentaryzacja tego, co jest, a raczej tego, co zostało po tamtym starym systemie melioracyjnym, następnie miał być opracowany nowy system odwodnienia. Inwentaryzację przesunięto na kwiecień ze względu na długo zalegający śnieg i ……sprawa ucichła.
Do redakcji przyszedł list od pana Wojciecha Wanata, autora artykułu pt.: „ Zarządzanie w mikroskali” (Bibuła nr 63).List jest uzupełnieniem artykułu.
Redakcja
Jeszcze dwa słowa na temat tego co dzieje się aktualnie na terenie osiedla „Berliny”.
O tym jak tu jest trochę napisałem do poprzedniej Bibuły, z czasem sytuacja staje się coraz bardziej dynamiczna. Kilkoro mieszkańców po dokładniejszym przejrzeniu dokumentacji Wspólnoty stwierdziło że warto zmienić Zarząd, zebrało wymagane przez prawo poparcie mieszkańców, i zwołało Zebranie Właścicieli Lokali, chcąc zmienić Zarząd. A co Zarząd na to? – wywiesił listę osób które pod tym pismem się podpisały, łamiąc w ten sposób Ustawę o Ochronie Danych Osobowych i powoli naciska na kolejnych lokatorów żeby wycofywali swoje podpisy, insynuując że zostali oni wprowadzeni w błąd. Co ciekawe lista osób jest jawna, ale pismo Zarządu jest podpisane Zarząd Wspólnoty. Podajmy więc może nazwiska Anonimowych Członków z ramienia Wysuniętych na Czoło – Elżbieta Buczyńska i Piotr Kacprzyński.
Część lokali jest własnością miasta. Czy w Milanówku można bezkarnie łamać prawo? Czy tą sprawą też się pan nie zajmie panie Burmistrzu?
Pragnę wyrazić swoją dezaprobatę dla wystawienia na ścianie willi „Waleria” pracy plastycznej pani Małgorzaty Gurowskiejzatytułowanej „11 listopada” .
Sama forma tej pracy,dyskusyjna a nawet w pewnym sensie prowokacyjna, bo będąca syntezą polskiego orła białego, czarnego orła niemieckiego oraz żydowskiej menory, zmusza do zastanowienia i z pewnością wywoła gorące dyskusje.
Natomiast tytuł pracy „11 listopada” jest nie na miejscu. 11 listopadato przecież rocznica odzyskania niepodległości w 1918 r po stu kilkudziesięciu latach politycznego niebytu naszej Ojczyzny, a problemy współistnienia na naszych ziemiach Polaków z mniejszościami narodowymi, bardzo bolesne i trudne, zresztą nie ograniczające się do tych dwóch nacji, nie mają z tą datą nic wspólnego.