Do redakcji przyszedł list od pana Wojciecha Wanata, autora artykułu pt.: „ Zarządzanie w mikroskali” (Bibuła nr 63).List jest uzupełnieniem artykułu.
Redakcja
Jeszcze dwa słowa na temat tego co dzieje się aktualnie na terenie osiedla „Berliny”.
O tym jak tu jest trochę napisałem do poprzedniej Bibuły, z czasem sytuacja staje się coraz bardziej dynamiczna. Kilkoro mieszkańców po dokładniejszym przejrzeniu dokumentacji Wspólnoty stwierdziło że warto zmienić Zarząd, zebrało wymagane przez prawo poparcie mieszkańców, i zwołało Zebranie Właścicieli Lokali, chcąc zmienić Zarząd. A co Zarząd na to? – wywiesił listę osób które pod tym pismem się podpisały, łamiąc w ten sposób Ustawę o Ochronie Danych Osobowych i powoli naciska na kolejnych lokatorów żeby wycofywali swoje podpisy, insynuując że zostali oni wprowadzeni w błąd. Co ciekawe lista osób jest jawna, ale pismo Zarządu jest podpisane Zarząd Wspólnoty. Podajmy więc może nazwiska Anonimowych Członków z ramienia Wysuniętych na Czoło – Elżbieta Buczyńska i Piotr Kacprzyński.
Część lokali jest własnością miasta. Czy w Milanówku można bezkarnie łamać prawo? Czy tą sprawą też się pan nie zajmie panie Burmistrzu?
Byłam niedawno w Kazimierzu Dolnym i taksówkarz, który wiózł mnie na tzw. Góry, wskazując hałdy piachu niedaleko wąwozu, powiedział oburzony, że jest afera, którą nawet nagłośniła TV, bo oto ktoś zasypuje wąwóz w Kazimierzu. Ale nie chodzi o to, że się wąwozy zasypuje, tylko KTO je zasypuje. Że niektórym wolno zasypywać, a jak robią to inni, to zaraz afera, telewizja, kary. To rozumowanie wydało mi się tak absurdalne, że nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Jeśli kazimierzowianie zaczną sobie zasypywać wąwozy, to jakby sobie gole do bramki strzelali. To tak, jakby górale zaczęli wyrównywać Tatry, żeby nie trzeba było się ciągle drapać pod górę, mieszkańcy Mazur zasypywali jeziora albo Krakowiacy Wawel sprzedali deweloperowi za ciężką kasę, która zresztą na pewno by się miastu przydała. I wtedy przypomniał mi się Turczynek. Sprzedając Turczynek, my też pozbywamy się czegoś, co jest naszym dziedzictwem, a zarazem kapitałem, bogactwem, czymś wyjątkowym. Nowoczesne przedszkole można postawić w pół roku, ale drugiego takiego kompleksu architektonicznego już się nie odtworzy. Ten niepowtarzalny obiekt, podobnie jak milanowskie wille, które odzyskują swoją świetność, to jest coś, co wyróżnia nasz Milanówek spośród innych piętnastotysięcznych miejscowości w Polsce. Jeśli nie będziemy pielęgnować naszego lokalnego kolorytu, tego niepowtarzalnego klimatu, jaki jest właśnie dzięki pięknej architekturze i starym drzewom, staniemy się po prostu przedmieściem Grodziska Mazowieckiego. Dlaczego Milanówek jest tak atrakcyjnym miejscem?