www.mamboteam.com
Internetowe wydanie "bibuły milanowskiej"
Strona główna
22.02.2012.
 
 
GRANDA W BIAŁY DZIEŃ
Oceny: / 3
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Administrator   
06.12.2011.

GRANDA W BIAŁY DZIEŃ

– tak często określa się podobne przypadki, jak opisany niżej

 zaparkowałem
samochód na
ul. T. Kościuszki, ok. 25 m od
ul. Krakowskiej, tuż przed
znakiem drogowym. Po przyjściu
do samochodu zastałem
za wycieraczką wezwanie do
Straży Miejskiej z informacją,
że naruszyłem przepisy ruchu
drogowego w taki sposób, że
parkowałem w miejscu zabronionym
przez znak ,,zakaz zatrzymywania
się”, określony
w prawie o ruchu drogowym
symbolem B-36. W Straży pojawiłem
się dwa dni później
pytając o co chodzi (wezwanie
obligowało mnie do stawienia
się w ciągu trzech dni). Funkcjonariusz
w zasadzie powtórzył to
co było napisane na wezwaniu.
Mówię, że naprawdę nie wiem
jaka jest przyczyna wezwania,
twierdząc jednocześnie, że ten
znak, w tym miejscu, jest nic
nie znaczącą sytuacją, nie mającą
odniesienia do Kodeksu
Drogowego. Dyskusja trwała
dość długo, uczestniczyło
w niej w pewnym momencie
aż czterech strażników łącznie
z panem komendantem i wszyscy
starali się wmówić mi, że
znak ten (zakaz zatrzymywania
się z tabliczką, na której jest
strzałka skierowana ku dołowi)
oznacza zakaz zatrzymywania
się i parkowania przed tym
znakiem. Poprosiłem o przepisy
o ruchu drogowym i pokazałem
w którym miejscu jest mowa
o takich znakach Dz. U. Nr 170

poz. 1393 z dn. 12.10.2002).
Inicjatywę przejął p. komendat,
mówiąc, że sprawdzi to w przyszłym
tygodniu. Co tu sprawdzać?
Przecież w przepisach stoi
jak byk, wystarczy umieć czytać
i ewentualnie chwilę zastanowić
się! Zapytałem ilu, mniej
więcej, kierowców zostało ukaranych
za ,,niezgodne z przepisami
parkowanie” w rzeczonym
miejscu. Odpowiedziano mi, że
parkujący tam byli upominani.
Nie mam powodu, by panom
strażnikom i ich komendantowi
nie wierzyć, ale może któryś,
kiedyś pomylił się i komuś mandat
jednak wlepił. Dlatego pragnę
poinformować wszystkich,
którzy byli ukarani mandatem
za podobną sytuację, że, moim
zdaniem, mogą zwracać się do
burmistrza z żądaniem zwrotu
pieniążków, którymi zasilili
nasz biedny, niestety, budżet,
ponieważ na pewno kara była
nałożona z naruszeniem prawa.
Nawet jeżeli obwiniony został
tylko ,,upomniany”, też, moim
zdaniem, może żądać przeprosin,
chociażby za fatygę i stratę
cennego czasu. Upomnienie
jest również formą kary. Może
trochę przesadzam, ale tak mi
się wydaje.
Nie pamiętam ile czasu znak
ten stoi, ale chyba minęło już
wiele lat, a więc ,,upomnianych”
i ewentualnie ukaranych
może być wielu. Jeśli ktoś
z Państwa ukaranych nie zachował
mandatu, moim zdaniem
nic straconego. Są przecież
archiwa i burmistrz jest zobowiązany
pomóc każdemu zainteresowanemu.
Jeżeli napotkali
by Państwo na jakiekolwiek
problemy z tym związane, prosimy
napisać do nas – w miarę
możliwości pomożemy.
Jeszcze jedna rzecz warta jest
zastanowienia. Otóż nasi dzielni
strażnicy, chyba wszyscy, są
kierowcami (p. komendant też),
czyli posiadają prawa jazdy, czyli
kiedyś zdali egzamin celująco,
a z uzupełnianiem wiedzy w zakresie
przepisów ruchu drogowego
widać, że jest kiepsko.
Jakiś nieuk, kiedyś postanowił
zainstalować wspomniany znak,
a inni, bezkrytycznie, stoją na
straży bezprawia! Ileż to godzin
spędzono na kontrolowaniu ww.
miejsca, pisaniu wezwań, rozmowach
z ,,winnymi”. Nie lepiej
pilnować porządku w mieście?
To wszystko za nasze pieniądze!
O co chodziło wspomnianemu
nieukowi? Znający przepisy
ruchu drogowego wiedzą, że
10 m od skrzyżowania parkować
nie wolno. W tym przypadku,
odcinek między znakiem, a granicą
10 m mierzy ok. 10 m. Po
diabła ograniczać tam postój?
Żeby Straż Miejska miała co robić
i powiększać z naruszeniem
prawa budżet miejski? Innej
przyczyny chęci ograniczenia
postoju nie widzę.
Mam nadzieję, że burmistrz
odpowie na ten artykuł, a my,
oczywiście poinformujemy naszych
Czytelników.
Maciej Z.Piotrowski
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Ankieta
Gościmy
Odwiedza nas 5 gości
Zdjęcie dnia

Ewa Januszewska
Nowe galerie
Warszawski Fotoplastikon
Majówka z Bibułą 2010
 
Top! Top!