Strona Główna

Pierwsze truskawki

Drukuj
Tamara Gujska-Szczepańska

4Na samym początku lat 80-ych przeniosłam się do Milanówka i słuchając piosenki "Truskawki w Milanówku" pomyślałam, że nie można obok niej przejść obojętnie natomiast warto wokół niej stworzyć jakieś wydarzenie.

Nabudowałam do tego utworu cały scenariusz, zaprosiłam kilkudziesięciu gości a nasz ogród zamienił się w plenerową kawiarnię. No ale najważniejszy pozostawał pan Wojtek Młynarski, którego obecność była w tej sytuacji bardzo porządana. Trzeba było go w jakiś sposób do naszego ogrodu leżącego o 30 km od centrum Warszawy zwabić. Kupiłam koszyczek truskawek, które wczesną wiosną w tamtych latach osiągalne były za spore pieniądze tylko na bazarze na Polnej. Rozmalowałam ten koszyk ciekawie i pojechałam do Teatru Ateneum, w którym mój przyjaciel występował razem z Wojtkiem Młynarskim, mówiąc: Emiljan pomóż i poratuj.
Po spektaklu czekając pod garderobą pana Wojtka spekulowałam: wyjdzie – nie wyjdzie, wyjży – nie wyjży. Siedziałam sparaliżowana tremą, bo Młynarski był dla mnie mistrzem, geniuszem, talentem, który zdarza się raz na milion. Dorastałam z jego piosenkami, wszechstronnymi tekstami, genialną twórczością. Teraz przyszło mi do głowy zapraszać go na jakiś kameralny, amatorski wieczór, ale na wątpliwości było już za późno. Z garderoby wyłonił się pan Wojtek i z właściwym sobie humorem i lekkością powiedział: „wie pani, że oni mi te wszystkie truskawki zjedli?“ Jest dobrze - pomyślałam, widząc szansa na rozmowę... Czy mogę zabrać ze sobą Derfla? - zapytał od razu. Wracałam do Milanówka, późnym wieczorem, szczęśliwa, intensywnie myśląc skąd wezmę pianino dla Jerzego Derfla- kompozytora muzyki do „Truskawek“.
Goszczenie mistrza wniosło w tamto popołudnie magię. Jednak w najśmielszych oczekiwaniach nie przypuszczałabym, że Młynarski podczas tego wieczoru wystąpi, dając na naszym tarasie spontaniczny, niepowtarzalny i świetny koncert. Podczas całego wieczoru zastanawiałam się czy to się dzieje na prawdę. Nie zapisałam tego wydarzenia w żaden sposób, nie nagrałam. Zachowało się jedynie trochę zdjęć. Numer telefonu w kalendarzu, płyty, które przynieśli znajomi wylicytowane dla mnie na aukcji... Ale liczą się tylko chwile.
Ten dzień zapoczątkował tradycję organizowania wydarzenia zatytułowanego „Truskawki w Milanówku“, które od tej pory odbywały się co roku w czasie truskawkowego urodzaju. Za każdym razem inni artyści wykonywali piosenkę. Zaczęły temu towarzyszyć szersze występy artystyczne, a także dodatkowa oprawa: piękne apaszki- inspiracje na temat truskawek malowane przez praownię „Jedwab Milanowski” pod kierunkiem E. Noińskiej, srebrne szpilki z motywem truskawek zaprojektowane przez nie żyjącego już Ż. Sokulskiego, obrazy, m.inn zmarłego nie dawno profesora T. Dominika i wiele innych rzeczy, z których możnaby stworzyć niemalże salę pamięci. Impreza rozbudowała się i trwała wiele lat. Gdyby nie przyjazd mistrza i podniesienie wysoko poprzeczki nie organizowałabym „Truskawek“ z taką determinacją. Czuję się wyróżniona, że takie popołudnie mogło mieć kiedyś u nas miejsce.

Monday the 21st. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Professional Joomla Templates - 888 Poker Review