Serdecznie dziękujemy za wszystkie nadesłane przez Państwa życzenia z okazji setnego wydania gazety.
Książkę Hanny Bakuły pt. „Jak być ogierem do końca życia” przekazujemy Annie Krawczyk.

ogier

Szanowna Redakcjo
Przy zbiegu ul. Kościuszki i Literackiej na środku chodnika stanął sobie rozrywkowy słup. Jedni mówią, że to na cześć A. Leppera, bo owinięty jest jego krawatem. Inni mówią, że to na karteczki z życzeniami do władz gminy, które nie będą spełniane. Jeszcze inni, że to podstawa do palmy podobnej do tej na rondzie De Gola w Warszawie. Z tym ostatnim to bym się zgodził, ponieważ palma komuś odbiła, a efekt może być taki, że ktoś na tym słupie wyląduje, a my podatnicy wspólnie zapłacimy odszkodowanie. Pozdrawiam
A.P.

Droga Redakcjo,
Mój mąż opowiedział mi o sytuacji, która wydarzyła się kilka dni temu. Jadąc ul. Krakowską przy dworcu PKP zwrócił uwagę na dwóch mężczyzn w roboczych ubraniach. Jeden z nich obchodził dookoła rosnący przy parkingu dla rowerów klon, drugi próbował rozhuśtać wygięty pień drzewa. Widać było, że wymieniają między sobą jakieś uwagi, jakby się zastanawiali jak najlepiej wykonać powierzone im niełatwe zadanie. Reakcja mojego męża była spontaniczna. Podbiegł do mężczyzn i powiedział im, żeby nie ważyli się wycinać tego drzewa. Mąż nie jest działaczem żadnej organizacji zajmującej się ochroną przyrody. Jest zwykłym mieszkańcem Milanówka, który ceni sobie możliwość życia w otoczeniu przyrody. Zaprotestował w odruchu solidarności z przyrodą, bo jak mi powiedział, nie mógł postąpić inaczej. To dobrze, że mieszkańcy bronią milanowskich drzew. Ja jednak wolałabym mieć pewność, że nasze drzewa są bezpieczne, że nie zagraża im prowadzony przez PKP  remont ani tzw. ustawa ministra Szyszki, że w mieście-ogrodzie obowiązują stosowne przepisy prawne a władze miasta i urzędnicy pilnują ich przestrzegania. Niestety nie mam takiej pewności tylko obawy, że któregoś dnia zamiast malowniczego drzewa zobaczę przy stacji PKP powalony na ziemię pień.
Joanna Pużyńska

Szanowna Redakcjo
Od jakiegoś czasu przestały ukazywać się w biuletynie wydawanym przez miasto interpelacje składane przez radnych. Istniał dobry zwyczaj publikowania interpelacji. To pomagało nam, mieszkańcom w rozeznaniu się w tematach poruszanych przez radnych. Chcemy i mamy prawo wiedzieć, co robią wybrani przez nas radni, czy występują w naszym interesie i czy są zaangażowani w ważne dla nas sprawy. Chciałabym zwrócić za Waszym pośrednictwem uwagę, że przecież biuletyn jest dla mieszkańców a nie dla rady, że to my mieszkańcy płacimy za jego wydawanie. Chcemy mieć informacje o pracy swoich radnych i myślę, że od tego jest biuletyn.
H. Tuszyńska

Droga Redakcjo
Mężczyzna, który bije kobietę jest tchórzem. Jest śmieciem. Nie startuje do równych sobie lub silniejszych. Używa przemocy wobec słabszych i to podnosi jego chore poczucie wartości, daje poczucie przewagi, władzy, kontroli. Strach w oczach drugiej osoby zapewnia mu satysfakcję. Najgorszy scenariusz to ten, kiedy kobieta kocha oprawcę i łudzi się, że ten raz, to był ostatni raz. Są też przypadki, gdy kobieta biernie znosi bicie i upokarzanie, bo jest na całkowitym utrzymaniu oprawcy i albo nie może, bo nie wie, jak się uwolnić i stanąć na własnych nogach, albo nie chce zrezygnować ze standardu życia, który pieniądze oprawcy jej zapewniają. To są bardzo trudne decyzje i wybory osobiste. Niestety w ten scenariusz bywają z reguły wprzęgnięte dzieci. Patrzą, boją się, płaczą. Oprawca znęca się nad partnerką. Znęca się też nad jej dzieckiem, które jest częścią rodziny, ale często nie jest jego dzieckiem i które skrycie nienawidzi. Rozumiem, że kobieta uwikłana w różne zależności – emocjonalne, ekonomiczne – może nie potrafić lub nie chcieć niczego zmienić i godzi się na los bitej i upokarzanej na przykład raz w miesiącu. Nie rozumiem jednak, jak może, jako matka, godzić się na znęcanie się nad własnym dzieckiem. Jak nazwać takie zjawisko? Zniewolenie zmysłów – mężczyzna oprawca znaczy dla niej więcej niż dziecko, czy czysta kalkulacja pod hasłem: pokorne ciele dwie matki ssie? Bij mnie i dziecko, upokarzaj nas od czasu do czasu, ale zapewniaj codzienny byt, dawaj pieniądze, za seks, ugotowany obiad, wyprane, wyprasowane, wysprzątane. W końcu można poudawać damę i spójną rodzinkę trochę przed innymi i jakoś znosić ataki wściekłości partnera, co jakiś czas. W tym scenariuszu obowiązuje zmowa milczenia. Oficjalnie nikt nikogo nie bije. Nikt z bliskich nie może wystąpić przeciwko oprawcy, bo oprawca tego by nie darował. Częścią tego toksycznego układu jest całkowita lojalność wobec oprawcy. Oprawca w genialny sposób ubezwłasnowolnia bliskie mu osoby. Jego przemoc wcale nie musi łączyć się z alkoholem. Często oprawca ma po prostu cechy psychopaty a psychopata z założenia musi mieć ofiarę. Znęcanie się jest ważne w jego życiu, bo jego prymitywny poziom odczuwania nie łatwo znajduje satysfakcję w zwykłych radościach i emocjach. On czerpie przyjemność ze znęcania się nad innymi. Słabszymi. Obojętność tylko pozwala toczyć się złu. Uważam, że kobiety, które pozwalają, by oprawca kierował swoją złość wobec ich dzieci, przestają być ofiarami. Stają się współwinne.
Anna Krawczyk

Szanowni Mieszkańcy
Szanujmy milanowską zieleń i nie utrudniajmy sobie nawzajem życia. Od dłuższego czasu widzimy przed naszym lokalem, że pas zieleni zamienia się w samochodowy parking. Dochodzi również do takich sytuacji, że samochodami są zastawione  nie tylko zieleńce, ale i cały chodnik, do tego stopnia, że utrudnione jest przejście. Chcemy, aby nasze miasteczko było ładne, życie miłe, a czas spędzony przy kawie przyjemny. Dlatego zwracamy się z serdeczną prośbą o parkowanie samochodów w miejscach do tego przeznaczonych.
Z pozdrowieniami zespół L’amour Maison

Kochani,
Kto wymyślił te obrzydliwe barierki, niemal pancerne przy nowych światłach (Kościuszki – Literacka)? To jest chyba w ogóle spóźniona inwestycja, ponieważ dzieci nie będą już gromadnie przechodzić przez ulicę Kościuszki w związku z nową rejonizacją szkół. A miły Pan Przeprowadzacz mało, że dzieci oswajał z ruchem drogowym to i starszych przeprowadzał z uśmiechem życząc miłego dnia. Te barierki kojarzą mi się z „zasiekami” stawianymi wzdłuż ulic w stanie wojennym, a „nie ma się czego bać, nie ma się czego bać, to tylko księżyc… srebrne chusty prać.” Zabrakło lekkości, poezji, po prostu zmysłu estetycznego i to w „sercu” miasta.
Wisła Noińska

Monday the 21st. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Professional Joomla Templates - 888 Poker Review