Miasto-ogród

Naturalny las kontra beton

Drukuj
Paulina Kunz

WP 20170522 17 36 59 ProPierwotny las jest jak dobrze współpracująca społeczność. Pojedyncze, rosnące w swoistym poczuciu bezpieczeństwa drzewo, ma szansę dożyć kilkuset lat. Zbiorowa praca leśnego ekosystemu ochrania drzewa przed skutkami skrajnych temperatur, gwałtownych wiatrów i dodatkowo gromadzi dużą ilość wody, produkując pożądane wilgotne powietrze.

Dążąc do utrzymania zwartej kopuły, las chroni swoich słabszych członków. Chore okazy otrzymują czasowe wsparcie i zaopatrzenie w składniki pokarmowe. Drzewa respektują wzajemne prawo do przestrzeni powietrznej, kontrolując rozrost bocznych konarów. Zawiązują, często dozgonne, przyjaźnie, nie mówiąc o związkach rodzinnych.
Drzewni rodzice kontrolują wzrost swoich, dosłownie, pozostających w cieniu pociech do tego stopnia, że stuletni młodzian mierzy około dwóch metrów i jest zaledwie grubości ołówka. Ponieważ na tym pułapie drzewko dysponuje szczątkowym światłem, wystarczającym zaledwie do przeżycia, rodzice dokarmiają je poprzez system korzeniowy. Zaledwie tyle, by powolutku pięło się w górę wyczekując swojej szansy, gdy powalone ze starości drzewo otworzy lukę w niebie.
A wtedy rośnie jak na drożdżach, póki konary starszych drzew nie zamkną się ponownie. Po około dwudziestu latach, świetlnej przestrzeni ponownie trzeba będzie zamrzeć w cierpliwym oczekiwaniu na kolejną szansę. To żółwie tempo dorastania ma tę zaletę, że czyni młode drzewko elastycznym, odpornym na złamania i pasożyty. No i daje szansę dożycia pięciuset i więcej lat.
Dla sprawnego działania ekosystemu niezbędna jest komunikacja. Usługę tę świadczą grzyby, odpłatnie, pobierając jedną trzecią produkowanych przez drzewo cukrów. Temu, komu zależy na obecności w sieciowej strukturze lasu, pozostaje „dogadać się” z wybranym grzybem. Cienkie ich pasma przenikają glebę oplatając ją siatką o niesamowitej gęstości, otulając miękko korzenie drzewa. Grzyby wykorzystują te nici przekazując sygnały o zagrożeniach do pobratymców i ich partnerów. Sieć ta umożliwia także dostarczanie składników pokarmowych potrzebującym drzewom. Poza powyższymi korzyściami drzewo w tym układzie zwielokrotnia powierzchnię czynną korzeni, a za tym idzie więcej wody i składników pokarmowych. Podobnie działają inne rośliny naturalnego lasu.
Nie dotyczy to jednak drzew sadzonych ręką człowieka – te często mają przycięte korzenie i odpowiednio okrojoną koronę. Pomniejszony system korzeniowy nie może bowiem w wystarczającym stopniu zaopatrzyć gałęzi w wodę. Co więcej, tnąc końcówki korzeni, pozbawia się je nieco przypominających ludzki umysł struktur, co powoduje u drzewka dezorientację. Zamiast w głąb rośnie płytko w poprzek. Często nie ma bliskich sąsiadów lub są to drzewa innego gatunku. Nie ma rodziców i krewnych, którzy uczyliby je zasad drzewnego pożycia. Rośnie więc szybko, zachłannie korzystając z pełnego dostępu do światła i często do wody, dostarczanej sadzonce przez troskliwego ogrodnika, by następnie stanąć samotne i rozpieszczone do walki o przetrwanie. Lista miejskich zagrożeń jest długa. Ubita, zadeptana gleba, często z przechodzącymi rurami pod ziemią i twardą nawierzchnią nad, mocno ogranicza korzeniom oddychanie i ekspansję w głąb niezbędną do dobrego zakotwiczenia.
Wszechobecne spaliny, ciepło promieniujące z budynków i asfaltu, oświetlenie zakłócające nocny odpoczynek, psi mocz i sól sypana zimą – to tylko wierzchołek góry lodowej. Osłabione drzewo często staje się łatwym łupem dla szkodników. Przyczynia się do tego też zwyczaj formowania korony. Nie tylko powoduje rany będące zaproszeniem dla grzybów, ale ogranicza również możliwości fotosyntezy, pociągając za sobą obumieranie części korzeni. Góra i dół drzewa w naturze są zawsze dopasowane wielkością.
Miejskie drzewa rzadko dożywają stu lat, co w warunkach pierwotnego lasu, jest wiekiem młodzieńczym. A mimo wszystko, mimochodem w swojej walce o byt, oddają nam nieocenioną przysługę. Cieszą oko, dostarczają tlenu i filtrują zanieczyszczenia z powietrza. Te miejskie drzewa mają często tylko siebie i nas. Jeśli nie jesteśmy w stanie im pomóc, to przynajmniej nie utrudniajmy im życia. Jesteśmy to drzewom winni.
Korzystałam z książki Petera Wohllebena „Sekretne życie drzew”.

„Wysokie drzewa z mych stron
Wysmukła brzozo, wyniosły klonie
Ocieniające mój dom
Wysokie drzewa z mych stron

Jakże pragnę być podobny wam
Byle wiatr nie przegnie mnie
Wzniosę jak wy głowę ku niebu
Prosto tak, gdzie miejsce me
I piękno me ziemi wyśpiewam
Jak te drzewa z moich stron.

Z czułością mężów i żon
Mocno oplotły się ramionami
Wysmukła brzoza i klon
Wysokie drzewa z mych stron

Jakże pragnę być podobny wam
Byle wiatr nie przegnie mnie
I byle strach mnie nie odmieni
Rosnę tam, gdzie miejsce me
Ze wszystkich sił wierny mej ziemi
Jak te drzewa z moich stron”

Wojciech Młynarski

 

Monday the 26th. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Professional Joomla Templates - 888 Poker Review